sobota, 6 listopada 2010
Ceramika i Gawron
Nareszcie! W tym tygodniu odebrałam moje "gliniaki"! Efekty prawdę mówiąc mnie zaskoczyły. Kolory szkliwa nie wyszły takie jakich się spodziewałam. Zwłaszcza doniczka mnie lekko rozczarowała. Miała być ciemna zieleń, a wyszedł jakiś taki bury kolor. Najbardziej jestem zadowolona z mojej urny twarzowej. Szkliwo przypomina patynę jaka pokrywa przedmioty z brązu. Fajnie wyszło.
A na koniec postanowiłam wrzucić zdjęcie zaległego Filczaka. Był on prezentem dla pewnej amatorki gawronów ;)
sobota, 30 października 2010
Witajcie po przerwie!
Dawno nic nie napisałam. Kompletnie nie mam na to czasu. A nawet ochoty :( Czasami po powrocie z kursu nawet nie chce mi się włączyć komputera. No więc korzystam z dłuższego weekendu.
Skończyliśmy Photoshopa, a mi zostało jeszcze kilka projektów do skończenia. Teraz zajmujemy się Illustratorem. Bardzo dobrze mi się na nim pracuje, chyba nawet lepiej niż na Szopku. Całe wczorajsze zajęcia spędziłam na tworzeniu mozaiki w stylu M. C. Eshera. I powróciła moja miłość do jego grafik (ciągle oglądam album z jego pracami :)). A oto Niebo i Piekło (Circle limit IV) w moim wykonaniu:
Jeszcze muszę nad tym popracować. Strasznie mi się podoba ten program. Zobaczymy jak długo ;)
Postanowiłam wrzucić kilka zdjęć moich szydełkowych kolczyków. Ledwo je zmontowałam, a już połowa znalazła nabywców. Bardzo mi miło z tego powodu. Obrobiłam zdjęcia w Szopku. Na razie tylko 7. Teraz już wiem jak to robić prawidłowo i szczerze mówiąc zajmuje to sporo czasu. Zwłaszcza, że większość zdjęć ma kiepskie oświetlenie. Najlepiej mi wyszła obróbka tych fioletowych, a najgorzej różowych. Jako przyszły grafik :) stwierdzam, że to strasznie nuuuudne....
Na dodatek wciąż czekam na moje ceramiczne cuda. Centrum Kultury nie dzwoni. Chyba w końcu złożę im wizytę i zapytam: Gdzie moja doniczka? :)
I to tyle na dzisiaj. Do zobaczenia, mam nadzieję, że za mniej niż 2 tygodnie :)
Skończyliśmy Photoshopa, a mi zostało jeszcze kilka projektów do skończenia. Teraz zajmujemy się Illustratorem. Bardzo dobrze mi się na nim pracuje, chyba nawet lepiej niż na Szopku. Całe wczorajsze zajęcia spędziłam na tworzeniu mozaiki w stylu M. C. Eshera. I powróciła moja miłość do jego grafik (ciągle oglądam album z jego pracami :)). A oto Niebo i Piekło (Circle limit IV) w moim wykonaniu:
Jeszcze muszę nad tym popracować. Strasznie mi się podoba ten program. Zobaczymy jak długo ;)
Postanowiłam wrzucić kilka zdjęć moich szydełkowych kolczyków. Ledwo je zmontowałam, a już połowa znalazła nabywców. Bardzo mi miło z tego powodu. Obrobiłam zdjęcia w Szopku. Na razie tylko 7. Teraz już wiem jak to robić prawidłowo i szczerze mówiąc zajmuje to sporo czasu. Zwłaszcza, że większość zdjęć ma kiepskie oświetlenie. Najlepiej mi wyszła obróbka tych fioletowych, a najgorzej różowych. Jako przyszły grafik :) stwierdzam, że to strasznie nuuuudne....
Na dodatek wciąż czekam na moje ceramiczne cuda. Centrum Kultury nie dzwoni. Chyba w końcu złożę im wizytę i zapytam: Gdzie moja doniczka? :)
I to tyle na dzisiaj. Do zobaczenia, mam nadzieję, że za mniej niż 2 tygodnie :)
niedziela, 10 października 2010
Trochę gliny i photoshopa
Jak wcześniej pisałam, rozpoczęłam kurs grafiki komputerowej. Przyznam się, że wczesne wstawanie, siedzenie na zajęciach po 1,5 godziny to coś czego nigdy nie lubiłam. Z pobudką o 6 rano na razie ciężko, ale już się przyzwyczajam. Czuję się trochę tak jakbym wróciła do szkoły i na studia jednocześnie. Dziwne uczucie.
Obecnie uczymy się lass i zaznaczeń. Oto próbka tego co już umiem. Tylko się nie śmiejcie, to wcale nie było takie łatwe na jakie wygląda :)
A wczoraj byłam na szkliwieniu ceramiki. Pierwszy raz miałam co czynienia z czymś takim. Bardzo fajna zabawa. Tylko trochę szkoda, że na rezultaty trzeba długo czekać i tak naprawdę nie wiadomo co wyjdzie. Muszę się pożalić, że z całej grupy tylko moja doniczka odrobinę popękała. Łukasz, prowadzący zajęcia, próbował ją ratować i niby się udało, ale trochę się boję co będzie kiedy ją napełnię ziemią i drzewkiem :(
Szkliwiłam przez dwie i pół godziny, a efekty zaprezentuję za jakiś czas. Na razie trzy sztuki, które postanowiłam zostawić surowe. Ptaszek przetrwał i prezentuje się świetnie. Zupełnie jakbym go wykopała z łużyckiego grobu, co nie Anita?
Obecnie uczymy się lass i zaznaczeń. Oto próbka tego co już umiem. Tylko się nie śmiejcie, to wcale nie było takie łatwe na jakie wygląda :)
A wczoraj byłam na szkliwieniu ceramiki. Pierwszy raz miałam co czynienia z czymś takim. Bardzo fajna zabawa. Tylko trochę szkoda, że na rezultaty trzeba długo czekać i tak naprawdę nie wiadomo co wyjdzie. Muszę się pożalić, że z całej grupy tylko moja doniczka odrobinę popękała. Łukasz, prowadzący zajęcia, próbował ją ratować i niby się udało, ale trochę się boję co będzie kiedy ją napełnię ziemią i drzewkiem :(
Szkliwiłam przez dwie i pół godziny, a efekty zaprezentuję za jakiś czas. Na razie trzy sztuki, które postanowiłam zostawić surowe. Ptaszek przetrwał i prezentuje się świetnie. Zupełnie jakbym go wykopała z łużyckiego grobu, co nie Anita?
środa, 6 października 2010
Szydełkowe aniołki i gwiazdki
Dziś trochę świątecznie. Wykrochmaliłam wreszcie aniołki i gwiazdki, które szydełkowałam jakiś czas temu. Nie będę się dziś zbytnio rozpisywać bo jestem wykończona. Rozpoczęłam dziś kurs grafiki komputerowej i przez najbliższe 3 miesiące będę wyjęta z życia. Codzienne wstawanie o 6 rano. Brrrr. Mam nadzieję, że od czasu do czasu uda mi się coś stworzyć i wrzucić na bloga. A możne dzięki zdobywanym umiejętnością stanie się on ładniejszy? Tak że zapowiadają się zmiany. Miałam się nie rozpisywać.
Napomknę jeszcze tylko, że w sobotę idę szlkiwić moje cuda ;) Ciekawe czy przeżyły suszenie i wypalanie?
Napomknę jeszcze tylko, że w sobotę idę szlkiwić moje cuda ;) Ciekawe czy przeżyły suszenie i wypalanie?
sobota, 2 października 2010
Wzór, filcowe kwiatki i etui na szydełka
Jedna z odwiedzających mojego bloga osób poprosiła o wzór na szalik i tak sobie pomyślałam, że czemu się nim nie podzielić? Trochę miałam kłopotów ze skanowaniem. Nowa drukarka i jeszcze na niej nie skanowałam :)
Wzór jest bardzo prosty. Według opisu powinno się zacząć od 82 oczek łańcuszka i użyć szydełka nr 3.
Ja wykonałam szalik z włóczki 5,5 do 8 i użyłam szydełka nr 6. Jak kto woli. Tylko trzeba pamiętać żeby odpowiednio zmniejszyć liczbę oczek początkowego łańcuszka. Ja zmniejszyłam o połowę i dodałam jeden cykl. A oto wzór:
Na wszelki wypadek piszę, że słupki maja być podwójne, a X to oczywiście półsłupki.
A teraz trochę filcu, bo ostatnio zrobiło się szydełkowo :)
Trzy nowe kwiatki, z pięknych bakłażanowych czesanek. Według mnie to nie jest dokładnie bakłażan, ale tak się ten kolor nazywa w sklepie. Cóż.
Wkrótce powstanie drugie - na szydełka do wełny.
Wzór jest bardzo prosty. Według opisu powinno się zacząć od 82 oczek łańcuszka i użyć szydełka nr 3.
Ja wykonałam szalik z włóczki 5,5 do 8 i użyłam szydełka nr 6. Jak kto woli. Tylko trzeba pamiętać żeby odpowiednio zmniejszyć liczbę oczek początkowego łańcuszka. Ja zmniejszyłam o połowę i dodałam jeden cykl. A oto wzór:
Na wszelki wypadek piszę, że słupki maja być podwójne, a X to oczywiście półsłupki.
A teraz trochę filcu, bo ostatnio zrobiło się szydełkowo :)
Trzy nowe kwiatki, z pięknych bakłażanowych czesanek. Według mnie to nie jest dokładnie bakłażan, ale tak się ten kolor nazywa w sklepie. Cóż.
I na koniec chciałabym się czymś pochwalić. Moim nowym ETUI NA SZYDEŁKA. Ja zaprojektowałam, a uszyła El Clavel. Będę w nim trzymać szydełka do kordonka. Ma 25 przegródek, do których, w razie potrzeby, zmieszczą się po dwie sztuki.
Wkrótce powstanie drugie - na szydełka do wełny.
środa, 29 września 2010
Szaliczek
No i uszydełkowałam śliwkowy szaliczek. Zajęło mi to dwa dni i niestety nie obyło się bez niespodzianek. Zdarzyło się wam kiedyś kupić kilka motków włóczki i w pewnym momencie okazało się, że to nie są takie same? Mnie pierwszy raz. Na pozór wszystko było w porządku. Identyczne metki, identyczny kolor. W dotyku podobne. Szkoda, że nie przyjrzałam im się uważniej w sklepie. Otóż szydełkuję w najlepsze, kończy się jeden motek, no to biorę następny. Zaczynam go przerabiać, ale coś mi nie gra. Wzór wychodzi jakby mniejszy i wygląda inaczej! Całe szczęście, że wzięłam trzy motki. Włóczka z drugiego motka była cieńsza i bardziej błyszcząca. Oczywiście też jest piękna i zrobię z niej coś na głowę :)
A szaliczek wyszedł milutki i mięciutki, na pewno będzie ciepły. Wzór zaczerpnęłam z takiej malutkiej książeczki o szydełkowaniu, którą pożyczyłam od kuzynki i oddaję ją już od kilku lat ;)
A szaliczek wyszedł milutki i mięciutki, na pewno będzie ciepły. Wzór zaczerpnęłam z takiej malutkiej książeczki o szydełkowaniu, którą pożyczyłam od kuzynki i oddaję ją już od kilku lat ;)
niedziela, 26 września 2010
Przygoda z gliną ;)
Oczywiście na myśli mam glinę ceramiczną :)
Otóż w ten weekend, który niestety się kończy, uczęszczałam na "Weekendowe warsztaty ceramiczne" w Centrum Kultury Agora. Pierwszy raz do czynienia miałam z gliną. Tzn. w stanie surowym, bo z przedmiotami ceramicznymi spotykałam się bardzo często w czasie studiów. Głównie w kawałkach. W milionach kawałków. Domyślacie się co studiowałam?
Niesamowicie podoba mi się kontakt z gliną. Jest niesamowita. Motywem przewodnim zajęć miało być naczynie ceramiczne, ale prowadzący na szczęście nie upierał się przy tym i każdy mógł tworzyć co mu tylko serce podpowiada :) Co moje podpowiedziało mi wczoraj pokażę jak już będzie wypalone, poszkliwione i skończone. Zapomniałam zrobić zdjęcia :( Ale za to zrobiłam je dzisiaj.
Oto całkiem spora donica na jedno z moich drzewek bonsai. A także trójkąciki, z których powstaną kolczyki oraz kulka na naszyjnik - zamówione przez siostrę ;) Zrobiłam jeszcze podstawkę pod doniczkę, ale nie jestem pewna czy będzie pasować.
I zainspirowane ceramiką figuralną kultury łużyckiej naczynko zoomorficzne w kształcie ptaka. Powstało w ciągu ostatnich trzydziestu minut zajęć. Mam nadzieję, że przeżyje!
Teraz schną, później zostaną wypalone, a do domu zabiorę je dopiero za jakiś miesiąc.
Następne warsztaty wiosną, a ja już się nie mogę doczekać :(
Otóż w ten weekend, który niestety się kończy, uczęszczałam na "Weekendowe warsztaty ceramiczne" w Centrum Kultury Agora. Pierwszy raz do czynienia miałam z gliną. Tzn. w stanie surowym, bo z przedmiotami ceramicznymi spotykałam się bardzo często w czasie studiów. Głównie w kawałkach. W milionach kawałków. Domyślacie się co studiowałam?
Niesamowicie podoba mi się kontakt z gliną. Jest niesamowita. Motywem przewodnim zajęć miało być naczynie ceramiczne, ale prowadzący na szczęście nie upierał się przy tym i każdy mógł tworzyć co mu tylko serce podpowiada :) Co moje podpowiedziało mi wczoraj pokażę jak już będzie wypalone, poszkliwione i skończone. Zapomniałam zrobić zdjęcia :( Ale za to zrobiłam je dzisiaj.
Oto całkiem spora donica na jedno z moich drzewek bonsai. A także trójkąciki, z których powstaną kolczyki oraz kulka na naszyjnik - zamówione przez siostrę ;) Zrobiłam jeszcze podstawkę pod doniczkę, ale nie jestem pewna czy będzie pasować.
I zainspirowane ceramiką figuralną kultury łużyckiej naczynko zoomorficzne w kształcie ptaka. Powstało w ciągu ostatnich trzydziestu minut zajęć. Mam nadzieję, że przeżyje!
Teraz schną, później zostaną wypalone, a do domu zabiorę je dopiero za jakiś miesiąc.
Następne warsztaty wiosną, a ja już się nie mogę doczekać :(
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























