Długi tytuł mi wyszedł, ale nie chciałam się rozdrabniać na kilka postów :)
W niedzielę zorganizowałam u siebie warsztaty scrapbookingowe. No może nie do końca warsztaty. Po prostu spotkanie osób, które chętnie by coś podziubały, ale nie za bardzo wiedzą jak. Ja nie twierdzę, że "wiem jak", ale pomyślałam, że podzielę się tym czego nauczyłam się na warsztatach recyklingowych na DLWC. Dziewczyny niestety nie mogły się na niego wybrać.
Miało być nas więcej, ale w końcu zebrałyśmy się we cztery. I całe szczęście, że reszta zrezygnowała, bo nie wiem gdzie bym je upchnęła :)
Dziewczyny przywiozły ze sobą tyle wspaniałych przedmiotów, a pokój zamienił się w jedną wielką robótkową graciarnię :)
Tematem był album na zdjęcia. Żadnej z nas nie udało się go skończyć, a siedziałyśmy 6 godzin! No cóż dokończymy następnym razem.
Kilka fotek ze spotkania:
Wczoraj musiałam szybko zrobić taga do prezentu. Dla mężczyzny, a niestety nie mam za wiele dodatków typowo męskich :( Do wyboru miałam wędkowanie albo samochodziki. No i postawiłam na samochód. Nie jestem do końca z niego zadowolona, ale nie miałam za wiele czasu. Wyszedł tak:
No i, jak już w tytule nadmieniłam, GUZIKI. Jest we Wrocławiu pewne miejsce, gdzie wyprzedają asortyment, m. in. guziki za 10 gr. W tamtym tygodniu miałam chandrę i postanowiłam sobie poprawić humor drobnymi zakupami. Kupiłam 59 guzików, bo w portfelu miałam dokładnie 5,90 zł w gotówce. Dwa rodzaje wykupiłam do końca :) Pocieszam się tym, że guziki zajmują mało miejsca ;)
środa, 10 sierpnia 2011
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Pudełko na muliny
Jestem obolała po wizycie u dentysty :(, dlatego będzie krótko.
Ozdobiłam wczoraj stare kartonowe pudełko, w którym trzymam muliny. Tak się składa, że czasami trochę krzyżykuję, choć się jeszcze nie chwaliłam. Pudełeczko było białe i nieco podbrudzone od kurzu, słowem nieciekawe.
Jest bardzo proste i skromne, użyłam papieru z kolekcji Reflections, Primy. Brzegi potuszowałam tuszem Latarnia Morska, w kolorze jasny brąz.
Wyszło coś takiego.
I jeszcze jedno, przyszła paczka od Izy, Moje wygrane Candy :) Szybciutko. Acha, dostałam też kolejne wyróżnienie, od Megi. Dziękuję :)
Ozdobiłam wczoraj stare kartonowe pudełko, w którym trzymam muliny. Tak się składa, że czasami trochę krzyżykuję, choć się jeszcze nie chwaliłam. Pudełeczko było białe i nieco podbrudzone od kurzu, słowem nieciekawe.
Jest bardzo proste i skromne, użyłam papieru z kolekcji Reflections, Primy. Brzegi potuszowałam tuszem Latarnia Morska, w kolorze jasny brąz.
Wyszło coś takiego.
piątek, 29 lipca 2011
Kolejne papierowe kwiatki i wygrane Candy
Uprzedzałam, że będą kwiatki, no i są. Ale tylko kilka. Nie mam czasu, za to chęci wielkie. Pofarbowałabym sobie znowu papier, ale nigdzie nie mogę znaleźć tuszu, tym bardziej, że wszystkie papiernicze, czyli dwa, w mojej okolicy mają urlop. Ostatnio wybrałam się na spacer w poszukiwaniu tego typu sklepów. Pamiętam jeszcze z czasów szkolnych, że było ich tu kilka. Niestety ostały się raptem dwa. A w pobliżu są 3 szkoły i dwa przedszkola. Ludzie chyba po prostu robią zakupy papiernicze w hipermarketach, ale tam z kolei wybór jest raczej ograniczony. Co mi po 6 rodzajach plasteliny skoro nie mogę kupić np. tuszu kreślarskiego.
No dobra oto kwiatki, zgadnijcie z czego zrobiłam pręciki :)
No i druga część tytułu posta: Wygrałam Candy u Izy z Kidowa. W jego skład wchodzi to co tygryski lubią najbardziej czyli czesanka oraz różne inne przydasie. Jestem bardzo szczęśliwa i nie mogę się doczekać aż stworzę coś czesanki akrylowej, z którą się jeszcze nie bawiłam.
No dobra oto kwiatki, zgadnijcie z czego zrobiłam pręciki :)
No i druga część tytułu posta: Wygrałam Candy u Izy z Kidowa. W jego skład wchodzi to co tygryski lubią najbardziej czyli czesanka oraz różne inne przydasie. Jestem bardzo szczęśliwa i nie mogę się doczekać aż stworzę coś czesanki akrylowej, z którą się jeszcze nie bawiłam.
poniedziałek, 25 lipca 2011
Eksperymenty...
Tym razem będzie papierowo. Eksperymentowałam z farbowaniem papieru, właściwie to wczoraj też. Znalazłam stary podręcznik do polskiego i postanowiłam na nim poćwiczyć. Użyłam do tego kawy i herbaty. Obie dają fajny efekt, chociaż nieco inny. Polecam, nie ma to jak z premedytacją chlustać na czyste, nieskażone strony...
No tak, ale dzięki temu otrzymałam jedynie żółtawe i brązowawe odcienie. Potem próbowałam z farbkami akwarelowymi, ale nie dały zadowalającego efektu.
Dziś wpadłam na pomysł użycia tuszów kreślarskiego i takiego do pieczątek, płynnego.
Rozcieńczyłam je wodą i wyszło znakomicie.
Próbowałam też swoich sił w tworzeniu kwiatków. Z ufarbowanego papieru zrobiłam różyczki. Wzorowałam sie na tych, które można kupić w pęczkach, takich malutkich. Moje są dwa razy większe.
I jeszcze materiałowe. Uszyte z polaru, a konkretnie kocyka z Ikei :)
No tak, ale dzięki temu otrzymałam jedynie żółtawe i brązowawe odcienie. Potem próbowałam z farbkami akwarelowymi, ale nie dały zadowalającego efektu.
Dziś wpadłam na pomysł użycia tuszów kreślarskiego i takiego do pieczątek, płynnego.
Rozcieńczyłam je wodą i wyszło znakomicie.
Próbowałam też swoich sił w tworzeniu kwiatków. Z ufarbowanego papieru zrobiłam różyczki. Wzorowałam sie na tych, które można kupić w pęczkach, takich malutkich. Moje są dwa razy większe.
I jeszcze materiałowe. Uszyte z polaru, a konkretnie kocyka z Ikei :)
A różyczek pewnie jeszcze trochę powstanie, bo się wkręciłam ;)
Wyróżnienie
Dzisiaj będą dwa posty. Najpierw dziękuję bardzo za wyróżnienie, które otrzymałam kilka dni temu od Lady Rottweiler. Jest mi naprawdę bardzo miło.
Powinnam teraz wytypować 16 blogów, które zasługują na nominację, ale tego nie zrobię gdyż nie chciałabym nikogo pominąć, zapomnieć. Najchętniej nominowałabym wszystkie obserwowane przeze mnie blogi. A jest ich ze dwa razy tyle. Więc się wyłamuję. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał mi tego za złe.
Ale 7 słów o sobie mogę skrobnąć:
1. A - Jestem Archeologiem
2. B - Beza to imię mojego ukochanego psa
3. C - Czytanie to przyjemność, na którą wciąż mam za mało czasu
4. D - Dlatego częściej oglądam filmy
5. E - Eeee, ten punkt pominiemy :)
6. F - Fajnie, że zaglądacie na mojego bloga ;)
7. G - "Genialne" pomysły przychodzą mi do głowy co 10 minut, żeby jeszcze doba była 10 razy dłuższa...
Pozdrawiam was wszystkie serdecznie
Powinnam teraz wytypować 16 blogów, które zasługują na nominację, ale tego nie zrobię gdyż nie chciałabym nikogo pominąć, zapomnieć. Najchętniej nominowałabym wszystkie obserwowane przeze mnie blogi. A jest ich ze dwa razy tyle. Więc się wyłamuję. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał mi tego za złe.
Ale 7 słów o sobie mogę skrobnąć:
1. A - Jestem Archeologiem
2. B - Beza to imię mojego ukochanego psa
3. C - Czytanie to przyjemność, na którą wciąż mam za mało czasu
4. D - Dlatego częściej oglądam filmy
5. E - Eeee, ten punkt pominiemy :)
6. F - Fajnie, że zaglądacie na mojego bloga ;)
7. G - "Genialne" pomysły przychodzą mi do głowy co 10 minut, żeby jeszcze doba była 10 razy dłuższa...
Pozdrawiam was wszystkie serdecznie
piątek, 22 lipca 2011
Pierwsze szycie
Pierwsze z prawdziwego zdarzenia :)
Powiem jedno, pokłony dla tych, co szyją maskotki, Tildy i inne tego typu stworki. Ja chyba nie ma do tego serca. Chociaż myślę, że jeszcze coś tam uszyję, to już wiem, że to nie dla mnie. Tym bardziej podziwiam siostrę :)
Oto Słoniątko, które powstało wczoraj:
Powiem jedno, pokłony dla tych, co szyją maskotki, Tildy i inne tego typu stworki. Ja chyba nie ma do tego serca. Chociaż myślę, że jeszcze coś tam uszyję, to już wiem, że to nie dla mnie. Tym bardziej podziwiam siostrę :)
Oto Słoniątko, które powstało wczoraj:
I jeszcze moje najnowsze guzikowe nabytki (Iza mnie pewnie skarci :)). Jeszcze nie wiem co z nimi zrobię, ale są takie ładne...
niedziela, 17 lipca 2011
Murzynek z borówkami
Dawno nie było nic słodkiego i to nie dlatego, że się obijam i w domu jadamy tylko kupne ciastka. Po prostu ostatnio nie piekłam niczego nowego, tzn. czego bym już wam nie pokazywała.
Dziś rano upichciłam cisto, które piekę już od szkoły średniej, choć w takiej formie to pierwszy raz. Na ogrodzie dojrzały borówki i tak sobie pomyślałam, że trzeba coś dobrego z nich stworzyć. No i przypomniałam sobie o murzynku z moim ulubionym kremem maślanym. W oryginale jest bez owoców, a wierzch pokrywa polewa kakaowa.
SKŁADNIKI:
Ciasto:
1/2 kostki margaryny lub masła
25 dag cukru
25 dag mąki tortowej
3 łyżeczki proszku do pieczenia
4 jajka
1/2 szklanki mleka
3 łyżki kakao
Krem:
1 kostka masła (choć w tej wersji lepiej dać 1,5 lub 2)
15 łyżeczek cukru
1 cukier waniliowy (właśnie zauważyłam, że o nim zapomniałam :))
1 szklanka śmietany 18%
Przygotowanie:
Ciasto: masło ucieram z cukrem, jak już się rozpuści dodaję po jednym, całym jajku. Mąkę mieszam z proszkiem do pieczenia i kakao i po trochę dosypuję do masy maślanej i dalej ucieram. Jak już wszystko się połączy dodaję mleko i ucieram. Gotowe ciasto przelewam do wysmarowanej i wysypanej mąką tortownicy. Piekę w temp. 180 st. (w rozgrzanym piekarniku) przez około 45 minut. Najlepiej sprawdzić patyczkiem :)
Krem: Ja zazwyczaj ucieram go w makutrze, choć dziś użyłam robota kuchennego. najpierw ucieram samo masło, później wsypuję cukier i ucieram tak długo, aż się rozpuści. Później, po jednej łyżce, dodaję śmietanę i ucieram. Trochę to trwa, ale krem wychodzi pycha. Można do niego dodać stopionej czekolady i wtedy mamy wersję czekoladową.
Później to już według uznania, przekrawam na pół smaruję kremem i dodaje owoce. Na wierzch albo polewa, albo pozostały krem i również owoce. Na ten dzisiejszy pokruszyłam też ciasto, które musiałam odkroić, bo zrobił mu się brzuszek :)
Smacznego!
A poza tym, w ostatnim czasie uczę się szyć na maszynie. Co z tego wyniknie pokażę być może w przyszłym tygodniu, jeśli się będzie nadawało do pokazania ;)
Dziś rano upichciłam cisto, które piekę już od szkoły średniej, choć w takiej formie to pierwszy raz. Na ogrodzie dojrzały borówki i tak sobie pomyślałam, że trzeba coś dobrego z nich stworzyć. No i przypomniałam sobie o murzynku z moim ulubionym kremem maślanym. W oryginale jest bez owoców, a wierzch pokrywa polewa kakaowa.
SKŁADNIKI:
Ciasto:
1/2 kostki margaryny lub masła
25 dag cukru
25 dag mąki tortowej
3 łyżeczki proszku do pieczenia
4 jajka
1/2 szklanki mleka
3 łyżki kakao
Krem:
1 kostka masła (choć w tej wersji lepiej dać 1,5 lub 2)
15 łyżeczek cukru
1 cukier waniliowy (właśnie zauważyłam, że o nim zapomniałam :))
1 szklanka śmietany 18%
Przygotowanie:
Ciasto: masło ucieram z cukrem, jak już się rozpuści dodaję po jednym, całym jajku. Mąkę mieszam z proszkiem do pieczenia i kakao i po trochę dosypuję do masy maślanej i dalej ucieram. Jak już wszystko się połączy dodaję mleko i ucieram. Gotowe ciasto przelewam do wysmarowanej i wysypanej mąką tortownicy. Piekę w temp. 180 st. (w rozgrzanym piekarniku) przez około 45 minut. Najlepiej sprawdzić patyczkiem :)
Krem: Ja zazwyczaj ucieram go w makutrze, choć dziś użyłam robota kuchennego. najpierw ucieram samo masło, później wsypuję cukier i ucieram tak długo, aż się rozpuści. Później, po jednej łyżce, dodaję śmietanę i ucieram. Trochę to trwa, ale krem wychodzi pycha. Można do niego dodać stopionej czekolady i wtedy mamy wersję czekoladową.
Później to już według uznania, przekrawam na pół smaruję kremem i dodaje owoce. Na wierzch albo polewa, albo pozostały krem i również owoce. Na ten dzisiejszy pokruszyłam też ciasto, które musiałam odkroić, bo zrobił mu się brzuszek :)
Smacznego!
A poza tym, w ostatnim czasie uczę się szyć na maszynie. Co z tego wyniknie pokażę być może w przyszłym tygodniu, jeśli się będzie nadawało do pokazania ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















