Chyba mi się w głowie przewróci :)
Ledwo dostałam jeden prezent, a tu już zapowiedź kolejnego.
Wygrałam w Candy!!! Pierwszy raz. Na blogu KachaArt. Co się będę rozpisywać. Cieszę się i tyle. ;)
Oto co dostanę:
czwartek, 19 sierpnia 2010
środa, 18 sierpnia 2010
Miła niespodzianka
Dzisiaj, koło południa, listonoszka przyniosła awizo. Bardzo się zdziwiłam, bo ostatnio niczego nie kupowałam przez internet i żadnej przesyłki się nie spodziewałam. No, ale jak to z Pocztą bywa - odbiór dopiero po 18-tej. Myślałam, że mnie ciekawość całkiem zeżre ;) No nie było tak źle.
Wieczorem brat podrzucił mnie na Pocztę, o dziwo, nie było kolejki! Pani w okienku wypytywała o to kiedy dostałam to awizo, jaka duża ma być ta paczka itd. Już się wystraszyłam, że to jakaś pomyłka. Ale w końcu ją dostałam. W drodze powrotnej podarłam kopertę :) tak byłam ciekawa.
W środku był prezent od Shiraji, u której jakiś czas temu zostałam setnym obserwatorem. Obiecała mi wtedy niespodziankę. Już prawie zapomniałam :) dlatego to była prawdziwa NIESPODZIANKA. Dziękuję :)
Wieczorem brat podrzucił mnie na Pocztę, o dziwo, nie było kolejki! Pani w okienku wypytywała o to kiedy dostałam to awizo, jaka duża ma być ta paczka itd. Już się wystraszyłam, że to jakaś pomyłka. Ale w końcu ją dostałam. W drodze powrotnej podarłam kopertę :) tak byłam ciekawa.
W środku był prezent od Shiraji, u której jakiś czas temu zostałam setnym obserwatorem. Obiecała mi wtedy niespodziankę. Już prawie zapomniałam :) dlatego to była prawdziwa NIESPODZIANKA. Dziękuję :)
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Allegro i Aaaannnnnnnnnnnielskie ciasto
Moje Filczaki w Rupieciarni powoli się sprzedają. Bardzo powoli. Za to zapasy czesanki dość szybko topnieją, dlatego postanowiłam sprzedać trochę towaru ;)
Tym razem na allegro. Zapraszam!
A jeszcze jedno. Anielskie ciasto okazało się ciastem iście diabelskim. Wyszedł spektakularny zakalec. Zdjęcia nie ma i nie będzie! Po wyjęciu z pieca oraz, rzecz jasna, przetestowaniu jakości, poszedł do śmieci. Moja intuicja dobrze mi podpowiadała, że ten przepis jest nieteges. No, ale zawsze trzeba się przekonać. Przecież mogłam się mylić! No, ale się nie pomyliłam. A może lepiej było zrobić bezy? Z 12 białek? Uff...
Jak ktoś chce to podaję przepis. Może będziecie mieć więcej szczęścia?
ANIELSKIE CIASTO
SKŁADNIKI:
• 12 białek
• 25 dag cukru
• 4 opakowania cukru waniliowego
• szczypta soli
• 10 dag mąki
• 40 g mąki ziemniaczanej
• 30 dag śmietany kremówki
• 50 g pokrojonych pistacji
• 15 dag malin
PRZYGOTOWANIE:
Do lekko schłodzonych białek wsypać jedną trzecią cukru. Energicznie ubić. Nie przerywając ubijania, stopniowo dodawać resztę cukru, cukier waniliowy oraz sól. Masa białkowa powinna być ubita na sztywną pianę.
Delikatnie połączyć białka z przesianą mąką i mąką ziemniaczaną. Ostrożnie, ale dokładnie wymieszać na masę o jednolitej konsystencji.
Piekarnik rozgrzać do temperatury 175 st.
Masą białkową napełnić formę (pojemności około 2 litrów) w kształcie wieńca. Wyrównać powierzchnię.
Wstawić do piekarnika i piec około 40 minut. Wystudzić i wyjąć ostrożnie z formy. Przełożyć na paterę.
Ciasto udekorować bita śmietaną, opłukanymi, osuszonymi malinami oraz posiekanymi pistacjami.
Tym razem na allegro. Zapraszam!
A jeszcze jedno. Anielskie ciasto okazało się ciastem iście diabelskim. Wyszedł spektakularny zakalec. Zdjęcia nie ma i nie będzie! Po wyjęciu z pieca oraz, rzecz jasna, przetestowaniu jakości, poszedł do śmieci. Moja intuicja dobrze mi podpowiadała, że ten przepis jest nieteges. No, ale zawsze trzeba się przekonać. Przecież mogłam się mylić! No, ale się nie pomyliłam. A może lepiej było zrobić bezy? Z 12 białek? Uff...
Jak ktoś chce to podaję przepis. Może będziecie mieć więcej szczęścia?
ANIELSKIE CIASTO
SKŁADNIKI:
• 12 białek
• 25 dag cukru
• 4 opakowania cukru waniliowego
• szczypta soli
• 10 dag mąki
• 40 g mąki ziemniaczanej
• 30 dag śmietany kremówki
• 50 g pokrojonych pistacji
• 15 dag malin
PRZYGOTOWANIE:
Do lekko schłodzonych białek wsypać jedną trzecią cukru. Energicznie ubić. Nie przerywając ubijania, stopniowo dodawać resztę cukru, cukier waniliowy oraz sól. Masa białkowa powinna być ubita na sztywną pianę.
Delikatnie połączyć białka z przesianą mąką i mąką ziemniaczaną. Ostrożnie, ale dokładnie wymieszać na masę o jednolitej konsystencji.
Piekarnik rozgrzać do temperatury 175 st.
Masą białkową napełnić formę (pojemności około 2 litrów) w kształcie wieńca. Wyrównać powierzchnię.
Wstawić do piekarnika i piec około 40 minut. Wystudzić i wyjąć ostrożnie z formy. Przełożyć na paterę.
Ciasto udekorować bita śmietaną, opłukanymi, osuszonymi malinami oraz posiekanymi pistacjami.
środa, 11 sierpnia 2010
Ogórkowy dzień
Pracowity dzień za mną. Kisiliśmy dzisiaj ogórki ;)
Od rana było obieranie, krojenie, mycie, a potem upychanie do słoików :) Ach ręce jeszcze mi pachną czosnkiem.
W międzyczasie zdążyłam upiec Creme Brulee. Ja nie wiem jak to się dzieje, ale znowu nie udało mi się nie spienić hartowanych żółtek! Dlatego na wierzchu zrobiła się pianka. I nie wygląda tak jak bym chciała. No, ale tym razem wykorzystałam pomysł z gorzka czekoladą. Wyszło super.
Na tym jeszcze nie koniec. Wieczorem zachciało mi się wypróbować przepis na Creme Patisserie. Znalazłam go w, już wspominanej, "Kruchej jak lód". Anita już wcześniej go robiła i jej wyszedł. Mój chyba też wyszedł, choć, jak na mój gust, nieco za rzadki. Jako bazę pod niego upiekłam moje ukochane kruche babeczki. No i jeżyny z ogródka w roli wisienki na torcie ;) A co do smaku, to powiem, że ciekawy, ale mnie nie powalił. Dokładny przepis krok po kroku tutaj.
Zostało mi 12 białek. Jutro pierwszy raz upiekę Anielskie ciasto. Ciekawe czy wyjdzie?
Od rana było obieranie, krojenie, mycie, a potem upychanie do słoików :) Ach ręce jeszcze mi pachną czosnkiem.
W międzyczasie zdążyłam upiec Creme Brulee. Ja nie wiem jak to się dzieje, ale znowu nie udało mi się nie spienić hartowanych żółtek! Dlatego na wierzchu zrobiła się pianka. I nie wygląda tak jak bym chciała. No, ale tym razem wykorzystałam pomysł z gorzka czekoladą. Wyszło super.
Na tym jeszcze nie koniec. Wieczorem zachciało mi się wypróbować przepis na Creme Patisserie. Znalazłam go w, już wspominanej, "Kruchej jak lód". Anita już wcześniej go robiła i jej wyszedł. Mój chyba też wyszedł, choć, jak na mój gust, nieco za rzadki. Jako bazę pod niego upiekłam moje ukochane kruche babeczki. No i jeżyny z ogródka w roli wisienki na torcie ;) A co do smaku, to powiem, że ciekawy, ale mnie nie powalił. Dokładny przepis krok po kroku tutaj.
Zostało mi 12 białek. Jutro pierwszy raz upiekę Anielskie ciasto. Ciekawe czy wyjdzie?
poniedziałek, 9 sierpnia 2010
Żabcia uzbierała już całe 13 komentarzy. Postanowiłam wystawić do konkursu mój drugi wakacyjny wyrób - Migotkę. Jest jeszcze kilka dni. Zobaczymy.
Dostałam zamówienie na dwie różane broszki. Przyznaję szczerze, że ciężko mi było się do nich zabrać. Ciągle co innego było na tapecie. Ja już taka jestem 100 pomysłów na minutę. Jednocześnie filcuję, szydełkuję, itd, itp.
Broszki już niedługo zostaną dostarczone nowej właścicielce.
Strasznie chciałabym nauczyć się scrapbookingu. Z zazdrością :) przeglądam blogi scrapowe. Ostatnio próbowałam i wiem, że jeszcze długa droga przede mną. Zaopatrzyłam się na razie w kilka drobiazgów, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Od dawna gromadzę przepisy na wszelakie słodkości, a to z gazet, a to od znajomych, czy z internetu. Do tej pory nie miałam pomysłu na to jak je przechowywać. Myślałam o jakimś notesie, tylko, że ja lubię żeby wszystko było uporządkowane (w kolejności alfabetycznej :)), a w notesie wiadomo, nowe przepisy byłyby po prostu dopisywane z tyłu. No i, inspiracja przyszła z książki. Czytając "Kruchą jak lód" Jodi Picoult, znalazłam genialne rozwiązanie. Główna bohaterka, mistrzyni cukiernictwa, swoje przepisy zapisywała na pojedynczych karteczkach. Ja też zapragnęłam mieć swoje karteczki. Na razie powstały 42. A to dopiero początek...
W sumie to nic takiego, ale miło je będzie przypiąć do lodówki moimi filcowymi magnesikami.
Dostałam zamówienie na dwie różane broszki. Przyznaję szczerze, że ciężko mi było się do nich zabrać. Ciągle co innego było na tapecie. Ja już taka jestem 100 pomysłów na minutę. Jednocześnie filcuję, szydełkuję, itd, itp.
Broszki już niedługo zostaną dostarczone nowej właścicielce.
Strasznie chciałabym nauczyć się scrapbookingu. Z zazdrością :) przeglądam blogi scrapowe. Ostatnio próbowałam i wiem, że jeszcze długa droga przede mną. Zaopatrzyłam się na razie w kilka drobiazgów, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Od dawna gromadzę przepisy na wszelakie słodkości, a to z gazet, a to od znajomych, czy z internetu. Do tej pory nie miałam pomysłu na to jak je przechowywać. Myślałam o jakimś notesie, tylko, że ja lubię żeby wszystko było uporządkowane (w kolejności alfabetycznej :)), a w notesie wiadomo, nowe przepisy byłyby po prostu dopisywane z tyłu. No i, inspiracja przyszła z książki. Czytając "Kruchą jak lód" Jodi Picoult, znalazłam genialne rozwiązanie. Główna bohaterka, mistrzyni cukiernictwa, swoje przepisy zapisywała na pojedynczych karteczkach. Ja też zapragnęłam mieć swoje karteczki. Na razie powstały 42. A to dopiero początek...
W sumie to nic takiego, ale miło je będzie przypiąć do lodówki moimi filcowymi magnesikami.
wtorek, 3 sierpnia 2010
Muminki się cieszą, radością i życiem....
Ostatnio Anita wspomniała mi o rocznicy powstania Muminków. W tym roku mija 70 lat! Zasugerowała, żebym je ufilcowała. No właściwie to wręcz nalegała. Szczerze mówiąc, po ostatniej katastrofie, w której zniszczyłam swoje igły nie bardzo miałam ochotę. Tydzień temu kupiłam nowe igły i zabrałam się do dzieła!
Wczoraj zaczęłam, a dziś już jest: PANNA MIGOTKA. Zabrakło tylko bransoletki na nodze. Ma ktoś pomysł z czego ją zrobić? Średnica jej nóżki to ok. 1,5 cm, więc to musi być coś małego. Na razie nic nie wymyśliłam.
Panna Migotka to jeden z największych moich Filczaków. Ma 8 cm wysokości. I w szerz też jest, hmm... Zabroniła podawać wymiarów ;)
Nowiutkie igiełki świetnie się spisały. Ogon filcowałam na mokro.
I jeszcze z każdej strony:
Niestety nie mam czesanki w odpowiednim kolorze dla Muminka. Myślę, że następna będzie Mamusia Muminka.
O kurczę, ona będzie jeszcze większa...
Wczoraj zaczęłam, a dziś już jest: PANNA MIGOTKA. Zabrakło tylko bransoletki na nodze. Ma ktoś pomysł z czego ją zrobić? Średnica jej nóżki to ok. 1,5 cm, więc to musi być coś małego. Na razie nic nie wymyśliłam.
Panna Migotka to jeden z największych moich Filczaków. Ma 8 cm wysokości. I w szerz też jest, hmm... Zabroniła podawać wymiarów ;)
Nowiutkie igiełki świetnie się spisały. Ogon filcowałam na mokro.
I jeszcze z każdej strony:
Niestety nie mam czesanki w odpowiednim kolorze dla Muminka. Myślę, że następna będzie Mamusia Muminka.
O kurczę, ona będzie jeszcze większa...
niedziela, 1 sierpnia 2010
Jagoffinki :)
Ostatnio na moim blogu bardziej "ciastowo" niż "robótkowo", ale cóż robić! Robótki robią się powoli, a rezultaty póki co średnio nadają się do prezentacji. A ciacha to dużo szybciej idą. I wychodzą :) Muffinek zostało już tylko 5. Ostatnio oglądałam "My Blueberry Nights" (wolę oryginalny tytuł) i tak mi się zachciało ciacha z jagodami. Mmmm
Subskrybuj:
Posty (Atom)












